sobota, 4 lipiec 2009


Przeglądam rozkłady materiału i jestem coraz bardziej przerażona. Jedna lekcja na "Sachema", cztery na "Krzyżaków", dwie na imiesłowy. To tylko pierwsze z brzegu przykłady. Jak to zrobić, kiedy pamiętam jeszcze, że Sachema omawiałam na trzech- pięciu, Krzyżaków na dziesięciu - dwunastu, na imiesłowy poświęcałam cztery-sześć godzin. Miałam wtedy pewność, że prawie cała klasa rozpoznaje imiesłowy, przekształca je na imiesłowowe równoważniki zdania, zapisuje poprawnie imiesłowy z partykułą nie. Na sześciu godzinach można tego nauczyć, ale na dwóch?! Mogę oczywiście zrobić wybrane tematy jak należy, ale nie zmieszczę się wtedy z realizacją podstawy programowej, a muszę, bo po pierwsze mnie z tego rozliczą, a po drugie nie wspomnę chociaż o innych zagadnieniach, potrzebnych uczniom do przeżycia w kolejnej szkole.

Albo dokładnie z dziurami, albo po łebkach, powierzchownie wszystko... I tak to wygląda na wszystkich przedmiotach.

Po każdej reformie powinni wytłuc nauczycieli pamiętających co było "kiedyś". Młodzi nie mają tych dylematów... Na zawodową śmierć za wcześnie. Trzeba sobie radzić. Jak? Pożyjemy, zobaczymy.

* * *

Lato w pełni.

Lubię ten czas.

Powietrze drżące od gorąca. Zasypianie przy uchylonym oknie, za którym kwitnie lawenda. W dzień unosi się nad nią chmara bąków i motyli. Grę światła i cieni rzucanych przez poruszane ciepłym wiatrem gałęzie brzóz i lip. Letnie burze i krótkie ulewne deszcze.

Zapachy letniego dnia i letniej nocy. Kuszącą woń nagrzanej w słońcu pościeli. Zapach trawy podlanej o zmierzchu. Słodko - gorzki aromat lawendy. Zapach dojrzałych pomidorów ze świeżą bazylią.

Słodycz moreli, smak czarnych i czerwonych porzeczek.

Tyle przyjemności dla zmysłów, do tego lenistwo i spokój bez nuty jesiennej melancholii...

piątek, 26 czerwiec 2009

Dostałam. Dziękuję, Olenko:-)))




Ostatnio zamilkłam. Umilkła na chwilę(?) moja potrzeba dzielenia się swoim światem i stwarzania jego wersji w tym miejscu. Czekam. Może wróci? Dotąd zawsze wracała, więc czekam cierpliwie. Porządkuję zdjęcia z wakacji, pielęgnuję ogród, kibicuję Dużemu Dziecku w egzaminach wstępnych do Szkoły Tłumaczy i przygotowaniu do obrony pracy magisterskiej. Antosię uczę korzystania z nocnika, powoli odstawiam też od piersi. Już czas, chociaż żal mi się z tym rozstać. Przygotowuję się do powrotu do szkoły. Biegam. Nałogowo oglądam House'a. Żyję...

W tym roku odkryłam zapach jaśminu. Słodki i delikatny zapach lata...